Justine's cupcake na Facebooku!

piątek, 2 stycznia 2015

Recapitulation

Podsumowanie 2014, a właściwie okresu, kiedy zaczęłam tu w ogóle coś pisać. Wycinam moje ulubione zdania z tych wszystkich nienormalnych wpisów:

25 stycznia
Zapomnieć, na chwilę zapomnieć o wszystkim.
18 lutego
Kiedy z uporem maniaka liczysz dosypany cukier zjedzony tego dnia i patrzysz sceptycznie, jak ktoś niechcący (a może chcący) słodzi ci herbatę.
23 lutego
Mam wrażenie, że nasze drogi rozplotły się bezpowrotnie jak nitki w swetrze. Zostają tylko strzępki wspomnień, ukryte gdzieś w pamięci i przywoływane ostatnio za często.
15 marca
Wszyscy jesteśmy zadufanymi egoistami, a wykrzesanie odrobiny chęci do pomocy graniczy z cudem.
31 maja
Zrozumiałam, że przyjaźń ma o wiele bardziej skomplikowaną definicję. Tkwię między bytami i nie wiem, na czym stoję.
7 czerwca
Brnij dalej i nie pokazuj, że w środku pękasz.
5 sierpnia
Niech już będzie dobrze, proszę.
21 sierpnia
Los jest wredny jak zazdrosna przyjaciółka i nie pozwoli na długie szczęście.
27 sierpnia
Tak bardzo nie chciałam wypuścić mojego szczęścia, uczepiłam się go tak kurczowo, że nie zdążyłam pomyśleć, co tak naprawdę czuję.
28 sierpnia
Miłość zamyka w szczelnej szklanej kuli, łatając obronne pękniecia tak, że nawet znikomej cząsteczce nie udaje się uciec. Chce ją zniweczyć, odizolować i zniszczyć.
1 września
Dziwne uczucie, ale to lepsze od nijakiego bezsensu i trwania w nicości. Po prostu chcę o wszystkim zapomnieć. Zacząć od nowa, od zera i żeby nie było tej przeszłości. Jakby nigdy nie istniała i żeby nie mogła mnie już hańbić.
14 września
Czuję, że to wszystko powoli mnie pożera, mieli na miazgę skrzętnie wypracowaną otoczkę, którą codziennie sprzedaję światu.
16 września
Nie, życie na to nie pozwala. Każe zakładać codziennie inną maskę, przebierając w nastrojach jak w talii kart.
Jutro będzie tak samo, jak dzisiaj, czyli nadal będę trwać w bezsensownym ciągu nieodwracalnie zatrutych czynników.
18 września
W tym momencie przegrywasz wszystko. Nadzieje, oczekiwania i plany nagle dezerterują do innego wymiaru, zostawiając cię nagiego i upokorzonego, bez szans na łyk ukojenia.
24 września
Po prostu nie chcę, żeby inni wciskali swoje natrętne paluchy w strefę moich sekretów, wydzierali je z ochronnych kokonów, które pieczołowicie dokarmiam.
29 września
Bezlitośnie ciska w źrenice znaki zapytania, śmieje się, zarzucając niezniszcalną płachtę na to, co mi jeszcze pozostało, na moje niebiańskie resztki. Nie umiem się od tego uwolnić, więc pławię się w tym bólu, zaciągam się nim, usilnie próbując czytać między wierszami.
1 października
Knebluje mi usta tobołkiem poczucia winy i wystawia na palące słonce. Nie podawajcie jej dłoni, niech chociaż raz poczuje, jak to jest zostać całkiem nagą, okrytą własnymi łzami.
4 października
Mimo twojego przekonania o wiecznej chwale, kiedyś skończysz błagając o kres agonii. Trafisz do przeżartego bezwzględnością miejsca, gdzie będziesz karmiona tylko ogarkami dobra, którego nigdy w tobie nie było. Zostaniesz zakneblowana, żałoście skomląc, a najbardziej będzie przerażać cię twoja własna obecność.
13 października
Pogrążam się w tym koszmarnych myślach jak w smole, a mój oddech ciągle słabnie. I trwam tak, godzinami, udając, że jest dobrze.
14 października 
Czujesz jak miażdży najdelikatniejsze wspomnienia i myśli, jakby mełła w zębiskach mięso.
22 października
To właśnie to popieliste miejsce wyimaginowanego cukrowego życia. Obiecuję ci niebiańskie szanty, działkę życzliwości i szpadę poezji, całej w ornamentach. Wyjdź z tego żarzącego się kotła, a stopy same zaprowadzą cię w miękki błogostan.
30 pażdziernika
Dorównują sobie w projektowaniu piekła. I z dnia na dzień zdają się coraz zażarciej rywalizować.
2 listopada
Kiedy parzące myśli z łoskotem obijają mi się o czaszkę. Paznokcie boleśnie zanurzam w miękkiej dłoni, zaciskając knykcie do białości.
14 listopada
Człowiecze pomyłki jak rozpuszczalnik niszczą surową maskę. Ulga wycieka za każdym razem, gdy odpuścisz. Nieświadomie beszcześcisz wyidealizowany uniform. Ile zniszczenia siejesz przymusowym pięknem?
15 grudnia
Nie kolekcjonuję niewykorzystanych okazji.
31 grudnia 
Codziennie karmisz mnie świeżą trucizną, nie zdjąc sobie sprawy, że karnie ją łykam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz